W skrócie. Odszkodowanie za lot możesz odzyskać samodzielnie i bezpłatnie — przez reklamację do linii i skargę do Rzecznika Praw Pasażerów przy ULC — albo zlecić firmie odszkodowawczej, która pobiera prowizję od sukcesu. Nie ma jednej dobrej odpowiedzi. Droga samodzielna opłaca się przy prostej sprawie i linii, która zwykle płaci. Firma realnie wygrywa przy taniej linii ignorującej reklamacje, locie łączonym albo sprawie blisko terminu przedawnienia. Ten przewodnik dopasowuje Twoją sytuację do właściwej drogi.
Ostatnia aktualizacja: 16 maja 2026 · Autor: Marta Wiśniewska · Weryfikacja prawna: mec. Paweł Adamczyk.
Ten artykuł ma charakter informacyjny i nie stanowi porady prawnej. Nie jesteśmy kancelarią prawną. W tekście znajdują się odnośniki do partnera afiliacyjnego (AirHelp) — oznaczone i opatrzone informacją o współpracy. Ujawnienie tego od razu jest częścią uczciwego podejścia, które przyjmujemy w całym tym poradniku.
.
Spis treści
- Najpierw uczciwie: darmowa droga państwowa istnieje
- Jak naprawdę wygląda droga samodzielna — krok po kroku
- Trzy argumenty „zrób to sam" — i co jest w nich prawdą
- Ile naprawdę kosztuje firma — model dwustopniowy
- Co realnie daje firma — i czego nie daje
- Macierz decyzji: Twoja sytuacja → właściwa droga
- Ile to trwa — realny harmonogram
- Umowa cesji — czego nie da się cofnąć
- Podsumowanie i najczęstsze pytania
Najpierw uczciwie: darmowa droga państwowa istnieje
Zacznijmy od rzeczy, której strona firmy odszkodowawczej zwykle nie powie wprost: swoje odszkodowanie możesz odzyskać samodzielnie, nie płacąc nikomu ani złotówki.
Droga jest następująca. Składasz reklamację bezpośrednio do linii lotniczej. Jeśli linia odmawia bez podstawy albo w ogóle nie odpowiada, kierujesz skargę do Rzecznika Praw Pasażerów działającego przy Urzędzie Lotnictwa Cywilnego. Służy do tego bezpłatny formularz na pasazerlotniczy.ulc.gov.pl. Rzecznik prowadzi postępowanie polubowne między Tobą a przewoźnikiem — to organ państwowy, jego pomoc nic nie kosztuje, a Ty zatrzymujesz 100% odszkodowania. Więcej w tekście: wzór reklamacji za opóźniony lot.
Mówimy o tym na samym początku celowo. To nie jest niedopatrzenie — to fundament, na którym opiera się reszta przewodnika. Tylko strona, która uczciwie przyznaje istnienie darmowej alternatywy, ma prawo później rzetelnie wskazać, kiedy alternatywa płatna ma sens. Polscy pasażerowie tę darmową drogę dobrze znają. Na forach pojawia się wprost: „W godzinę sam wypełnisz wniosek na stronie linii oraz wzór do ULC." I często to wystarcza — „Robiłam coś takiego ze 4 lata temu (...) Poszło szybko i dostałam całą kwotę od LOT-u."
Rzecznik Praw Pasażerów przy ULC działa w trybie polubownym ADR (alternatywne rozwiązywanie sporów konsumenckich). Postępowanie jest bezpłatne, a jego wszczęcie wymaga jednego warunku formalnego: musisz najpierw zareklamować sprawę u przewoźnika i albo dostać odmowę, albo nie otrzymać odpowiedzi w wyznaczonym terminie. Skarga złożona z pominięciem tego kroku zostanie zwrócona.
Jeśli chcesz iść tą drogą, przygotowaliśmy gotowy wzór reklamacji do linii lotniczej z konkretnym brzmieniem i odwołaniami do artykułów rozporządzenia 261/2004.
Jak naprawdę wygląda droga samodzielna — krok po kroku
Zanim ocenisz, czy chcesz ją wybrać, warto wiedzieć, z czego dokładnie się składa. Cała procedura ma cztery etapy:
- Reklamacja do linii. Pismo z danymi lotu, opisem zdarzenia, powołaniem właściwych artykułów rozporządzenia i żądaną kwotą. Czas pracy: ok. 30 minut z gotowym wzorem. Linia ma obowiązek odpowiedzieć — w praktyce zwyczajowo w 30 dni.
- Ponowne wezwanie. Jeśli linia milczy lub odmawia szablonowo, wysyłasz drugie pismo z wyraźnym terminem i zapowiedzią skargi do ULC. Czasem samo to wystarcza, by sprawa ruszyła.
- Skarga do Rzecznika Praw Pasażerów. Formularz na
pasazerlotniczy.ulc.gov.pl, bezpłatny. Rzecznik prowadzi postępowanie polubowne — kontaktuje się z linią, analizuje stan faktyczny, wydaje stanowisko. To etap, na którym wiele spraw się kończy ugodą. - Postępowanie sądowe. Jeśli linia mimo wszystko nie płaci, ostatnią drogą jest pozew. Tu droga samodzielna staje się realnie trudna: trzeba ustalić właściwy sąd, sporządzić pozew, wnieść opłatę, ewentualnie stawić się na rozprawie.
Pierwsze trzy etapy naprawdę są w zasięgu przeciętnego pasażera — nie wymagają prawnika i nie kosztują nic. Czwarty etap to próg, na którym wielu się zatrzymuje. I to właśnie ten próg jest sednem całego pytania „samodzielnie czy przez firmę".
Trzy argumenty „zrób to sam" — i co jest w nich prawdą
Polscy pasażerowie nie spierają się o to po raz pierwszy. Dyskusja „samemu czy przez pośrednika" toczy się na forach od lat i obrosła w trzy powtarzalne argumenty. Nie da się ich zbyć machnięciem ręki — każdy ma w sobie ziarno prawdy. Przejdźmy je po kolei.
Argument 1: „To tylko formularz"
To w dużej mierze prawda — przy prostej sprawie. Reklamacja za klasyczny, jednoznaczny lot opóźniony o ponad 3 godziny faktycznie sprowadza się do wypełnienia formularza, dołączenia karty pokładowej i powołania właściwego artykułu rozporządzenia. Jeśli linia należy do tych, które płacą bez oporu, nie ma czego zlecać. Płacenie 35–50% prowizji za wysłanie jednego pisma w takiej sytuacji to po prostu strata pieniędzy.
Przyznajemy to bez zastrzeżeń. Przy czystej sprawie z linią pokroju LOT-u czy Lufthansy „to tylko formularz" jest argumentem trafnym — i w takiej sytuacji nasza rekomendacja brzmi: zrób to sam.
Trzeba jednak dodać uczciwe „ale". Argument „to tylko formularz" jest prawdziwy dokładnie do momentu, w którym linia odmawia. Jeśli przewoźnik odpisze szablonowym „nadzwyczajne okoliczności" i zamknie temat, formularz przestaje być całą sprawą — zaczyna się spór. A spór to już co innego niż formularz.
Argument 2: „Pośrednicy biorą tylko łatwe sprawy"
To najmocniejszy z trzech zarzutów. Jest cytowany na forach setki razy i — co istotne — pada z ust byłego pracownika branży: „żaden choć trochę doświadczony forumowicz nie powinien kierować tam swojej sprawy, chyba że jest naprawdę przegrana." Innym razem: „Dwa razy zleciłem im coś trudniejszego, to: po analizie zespołu naszych prawników stwierdzamy, że nie przysługuje."
Tego argumentu nie da się zaprzeczyć. I nie będziemy próbować. Ale warto go odwrócić.
Firmy odszkodowawcze działają w modelu no-win-no-fee — nie pobierają opłat wstępnych, a prowizję dostają tylko wtedy, gdy odzyskają pieniądze. To znaczy, że każdą przegraną sprawę finansują z własnej kieszeni. Dlatego selekcjonują zgłoszenia. Ale ta sama selekcja ma drugą stronę: jeśli firma przyjmuje Twoją sprawę, oznacza to, że jej zespół ocenia ją jako wygraną. Odmowa przyjęcia jest dla Ciebie sygnałem, że sprawa jest trudna — a nie wyrokiem, że nie masz racji. Wtedy zostaje droga samodzielna albo inna firma o większym apetycie na ryzyko.
Selekcja spraw to więc nie wada do ukrycia. To informacja. Traktuj decyzję firmy jak wstępną, bezpłatną ocenę szans — i wykorzystaj ją taktycznie. Możesz zgłosić sprawę do kilku firm naraz i zobaczyć, ile z nich ją przyjmie. Jeśli żadna nie chce — to mocny sygnał, że sprawa nadaje się tylko do sądu albo jest słaba.
Argument 3: „Komu się to w ogóle opłaca"
Tu pojawia się kontrargument, który — co ciekawe — sformułowała sama społeczność pasażerów, nie branża. Brzmi on z grubsza tak: lepiej dostać połowę czegoś niż całość niczego.
Jeśli sprawa jest realnie trudna — linia milczy, sprawa nadaje się tylko do sądu, a Ty nie masz czasu ani nerwów, by ją tam doprowadzić — to alternatywą dla 50% odszkodowania nie jest 100%. Alternatywą jest 0%, bo sprawa po prostu utknie. W takim układzie prowizja przestaje być „zdzierstwem", a staje się ceną za niezerowy wynik i za to, że ktoś inny bierze na siebie ryzyko i pracę. To trafna logika — pod warunkiem, że stosujemy ją tylko tam, gdzie sprawa naprawdę jest trudna. Przy prostym locie argument się rozsypuje, bo tam 100% jest w zasięgu ręki.
Ile naprawdę kosztuje firma — model dwustopniowy
Zanim przejdziemy do tego, kiedy która droga wygrywa, trzeba uczciwie pokazać liczby. Bo prawdziwy żal pasażerów nie dotyczy samej prowizji — dotyczy drugiej, ukrytej stawki.
Firmy odszkodowawcze rozliczają się w modelu dwustopniowym. Niższa prowizja obowiązuje na etapie polubownym (reklamacja do linii). Wyższa — na etapie sądowym, gdy sprawa trafia do sądu. Społeczność pasażerów prowadzi nawet własne, oddolnie aktualizowane zestawienie tych stawek.
| Firma | Etap polubowny | Etap sądowy |
|---|---|---|
| AirHelp | ok. 35% | ok. 50% |
| DelayFix | ok. 25% | ok. 40% |
| AirCashBack | ok. 25% | ok. 39–45% |
| ZwrotZaLot | ok. 30,75% | ok. 30,75% (jednolita) |
| ClaimFlights | ok. 24,91% | ok. 24,91% (jednolita) |
Stawki na podstawie oddolnego zestawienia społeczności fly4free.pl (aktualizacja 24.10.2023) oraz publicznych cenników firm. Prowizje bywają zmieniane — przed podpisaniem umowy zweryfikuj aktualny cennik bezpośrednio u firmy. Zweryfikowano: 16 maja 2026 (źródła wtórne).
Dwie rzeczy widać od razu. Po pierwsze, AirHelp jest na górze obu stawek — 35% na etapie polubownym i 50% przy sprawie sądowej. Nie ukrywamy tego; pasażerowie i tak tę liczbę znają. Po drugie — i to ważniejsze — skok ze stawki polubownej na sądową bywa odbierany jak ukryta pułapka. Pasażer DelayFix opisał to gorzko: „po 30 dniach prowizja wzrasta do 40%, a wy nigdy w tym terminie się nie mieścicie."
Jak to uczciwie czytać? Wyższa stawka sądowa nie jest karą za naiwność. To cena za to, że ktoś inny ponosi ryzyko procesu — opłaty sądowe, koszty strony przeciwnej w razie przegranej, niekiedy półtora roku albo więcej pracy prawnika. Pasażer prowadzący sprawę sam tych kosztów i tego ryzyka nie przerzuca na nikogo. Firma — tak. Wyższa prowizja sądowa to rozliczenie właśnie tego transferu ryzyka. Pretensja jest uzasadniona tylko wtedy, gdy firma tej drugiej stawki nie pokazała przed podpisaniem umowy. Dlatego sprawdź ją zawsze, zanim cokolwiek podpiszesz. Szerzej omawiamy to w przewodniku AirHelp recenzja.
Policzmy to na konkretnej kwocie. Odszkodowanie 600 € przy kursie ok. 4,30 zł/€ to ok. 2580 zł brutto. Co realnie zostaje pasażerowi:
| Droga | Z 600 € (≈2580 zł) zostaje |
|---|---|
| Samodzielnie przez ULC | 600 € (≈2580 zł) — cała kwota, ale prowadzisz sprawę sam |
| Firma, prowizja ok. 35% (etap polubowny) | ok. 390 € (≈1680 zł) |
| Firma, prowizja ok. 50% (etap sądowy) | ok. 300 € (≈1290 zł) |
Wniosek nie jest taki, że firma „zabiera połowę". Wniosek jest taki, że przy prostej sprawie te 210–300 € różnicy to pieniądze oddane za pracę, którą sam wykonałbyś w pół godziny — a przy trudnej sprawie te 300 € w kieszeni to znacznie więcej niż 600 €, których nigdy byś nie zobaczył.
Pełne, niezależne omówienie warunków AirHelp — łącznie z prowizją, czasem obsługi i opiniami pasażerów — znajdziesz w naszej recenzji AirHelp.
Co realnie daje firma — i czego nie daje
Żeby porównanie było uczciwe w obie strony, trzeba jasno powiedzieć, co konkretnie kupujesz za prowizję — i czego za nią nie kupujesz.
Co daje firma:
- Gotowość do sądu. To najważniejsza realna wartość. Pasażer działający sam wykonuje etapy 1–3, ale przed etapem sądowym najczęściej się zatrzymuje. Firma — przynajmniej ta, która faktycznie procesuje — idzie dalej.
- Przejęcie pracy i nerwów. Cała korespondencja, pilnowanie terminów, ustalanie jurysdykcji idzie na firmę.
- Doświadczenie z konkretnymi liniami. Firma wie, które przewoźniki grają na zwłokę i jak ich postępowanie wygląda w praktyce.
- Brak ryzyka finansowego po Twojej stronie. W modelu no-win-no-fee koszty przegranej bierze firma.
Czego firma nie daje:
- Szybkości. Żadna firma nie odzyska pieniędzy szybciej, niż pozwala procedura. Obietnice „pieniądze w 2 tygodnie" traktuj z rezerwą.
- Pewności wygranej. Selekcja spraw zmniejsza ryzyko, ale go nie kasuje.
- Lepszego prawa. Firma nie ma „mocniejszego" rozporządzenia niż Ty. Te same przepisy, te same wyroki TSUE.
Krótko: za prowizję kupujesz głównie gotowość do sądu i zdjęcie z siebie pracy — nie magiczną przewagę prawną. Dlatego firma opłaca się dokładnie tam, gdzie ta gotowość do sądu i to zdjęcie pracy są naprawdę potrzebne.
Macierz decyzji: Twoja sytuacja → właściwa droga
To jest sedno przewodnika. Nie chodzi o to, czy firmy są „dobre" czy „złe" — chodzi o to, która droga pasuje do Twojej konkretnej sprawy. Cztery typowe sytuacje:
| Twoja sytuacja | Rekomendacja | Dlaczego |
|---|---|---|
| Czyste opóźnienie, linia tradycyjna (LOT, Lufthansa) | Zrób to samodzielnie | Te linie zwykle płacą bez oporu. Reklamacja to faktycznie formularz. Zatrzymujesz 100%. |
| Tania linia ignoruje reklamacje (Ryanair, Wizz Air) | Rozważ firmę | Tanie linie często „rozmawiają tylko przez prawników". Sam możesz utknąć na braku odpowiedzi. Firma ma narzędzia, by wymusić rozmowę. |
| Lot łączony, niejasna odpowiedzialność przewoźników | Firma ma realną przewagę | Przy przesiadkach i lotach codeshare trudno ustalić, kto odpowiada i gdzie złożyć pozew. Pomyłka kończy się przegraną na technikalii. |
| Zbliża się termin przedawnienia (lot sprzed prawie roku) | Firma — bez wahania | W Polsce roszczenie przedawnia się po 1 roku. Gdy zegar tyka, droga samodzielna z odwołaniami i skargą bywa za wolna. |
Zwróć uwagę, że nasza rekomendacja nie jest jednolita. Przy pierwszym wierszu mówimy wprost: zrób to sam, nie płać prowizji. To nie pomyłka w przewodniku firmy afiliacyjnej — to warunek tego, by trzy pozostałe rekomendacje były wiarygodne.
W trzech dolnych sytuacjach droga samodzielna naprawdę się załamuje. Tania linia, która nie odpowiada na pisma, lot łączony z plątaniną odpowiedzialności, sprawa tuż przed przedawnieniem — to są przypadki, w których pasażer działający w pojedynkę najczęściej albo przegapia termin, albo godzi się na zaniżoną ugodę. Wtedy zlecenie sprawy firmie jest decyzją w Twoim interesie.
Najważniejszy próg czasowy: w Polsce roszczenie o odszkodowanie z rozporządzenia 261/2004 przedawnia się po 1 roku od daty lotu (art. 778 Kodeksu cywilnego — przewóz osób). To termin krótki. Jeśli od Twojego lotu minęło 9–11 miesięcy, nie zwlekaj z decyzją: droga samodzielna z reklamacją, ponownym wezwaniem i skargą do ULC może po prostu nie zmieścić się w pozostałym czasie. Przy locie obsługiwanym przez przewoźnika zagranicznego mogą obowiązywać inne terminy — sprawdź to, zanim uznasz sprawę za przedawnioną.
Jeśli Twoja sprawa pasuje do jednego z trzech dolnych wierszy, możesz bezpłatnie sprawdzić swój lot w AirHelp — wstępna ocena szans jest darmowa i niezobowiązująca, a jednocześnie podpowie Ci, czy firma w ogóle ocenia sprawę jako wygraną. Jeśli Twoja sytuacja to czyste opóźnienie linii tradycyjnej — wróć do wzoru reklamacji i zrób to sam.
Ile to trwa — realny harmonogram
Niezależnie od wybranej drogi, jedno trzeba powiedzieć jasno: nie będzie szybko. Najczęstsza pretensja w negatywnych opiniach o firmach to nie wolna wypłata — to cisza. A cisza boli najbardziej wtedy, gdy nikt z góry nie uprzedził, jak długo to potrwa.
Realny harmonogram:
- Sprawa prosta, etap polubowny: zwykle 2–6 miesięcy od złożenia reklamacji do wypłaty.
- Sprawa z udziałem Rzecznika Praw Pasażerów: dodatkowe tygodnie na postępowanie polubowne ULC.
- Sprawa sądowa: może ciągnąć się 1,5 do 3 lat, niezależnie od tego, kto ją prowadzi.
Pasażerowie akceptują długie oczekiwanie — pod jednym warunkiem: że nie jest ono zaskoczeniem i że ktoś informuje ich o postępach. Dlatego przy wyborze firmy patrz nie na obietnicę szybkości (nikt nie jest szybki), tylko na jakość komunikacji — to jedyny czynnik, który realnie odróżnia dobre opinie od złych.
Umowa cesji — czego nie da się cofnąć
Jeśli zdecydujesz się na firmę, podpiszesz umowę cesji wierzytelności albo pełnomocnictwo. To moment, który warto zrozumieć przed złożeniem podpisu. Zob. też: roszczenia o odszkodowanie za lot.
Cesja przenosi Twoje roszczenie na firmę — od tej chwili to ona, a nie Ty, dochodzi odszkodowania od linii. Konsekwencja jest praktyczna: nie możesz po prostu zmienić zdania i poprowadzić tej samej sprawy sam ani zlecić jej innej firmie. Linia ma zarejestrowane, że roszczeniem zajmuje się konkretny podmiot. Pasażerka, która tego nie wiedziała, pytała na forum, czy może „zrobić jeszcze raz samodzielnie, bezpośrednio do linii" — odpowiedź brzmiała: już nie, bo sprawa jest zarejestrowana. Wycofanie się wymaga formalnej cesji zwrotnej, na którą firma musi się zgodzić.
Zanim podpiszesz, sprawdź w umowie cztery rzeczy:
- obie stawki prowizji — polubowną i sądową, wyraźnie nazwane,
- warunki rezygnacji — czy i na jakich zasadach możesz odzyskać sprawę,
- co dzieje się przy przegranej — kto pokrywa koszty sądowe,
- moment naliczenia prowizji — od kwoty brutto czy po potrąceniach.
To nie jest powód, by rezygnować z firmy — to powód, by wybrać ją świadomie za pierwszym razem. Mówimy o tym otwarcie, bo uprzedzenie Cię o tym przed podpisem jest dokładnie tym, czego od uczciwego źródła masz prawo oczekiwać.
Podsumowanie
Nie ma jednej dobrej odpowiedzi na pytanie „samemu czy przez firmę" — jest dobra odpowiedź dla Twojej konkretnej sprawy. Czyste opóźnienie linii tradycyjnej: zrób to sam, bezpłatnie, przez reklamację i — w razie potrzeby — Rzecznika Praw Pasażerów przy ULC. Tania linia, która milczy; lot łączony; sprawa tuż przed przedawnieniem: firma odszkodowawcza ma wtedy realną, uczciwą przewagę, bo droga samodzielna w tych przypadkach się załamuje. Za prowizję kupujesz gotowość do sądu i zdjęcie z siebie pracy — nie magiczne prawo. Płać za to wtedy, gdy naprawdę tego potrzebujesz.
Najczęstsze pytania
Czy mogę odzyskać odszkodowanie za lot za darmo?
Tak. Reklamację do linii i skargę do Rzecznika Praw Pasażerów przy ULC składasz bezpłatnie przez formularz na pasazerlotniczy.ulc.gov.pl. Zatrzymujesz całe odszkodowanie, ale prowadzisz sprawę samodzielnie. Przy prostej sprawie z linią, która zwykle płaci, jest to najtańsza i w pełni skuteczna droga.
Ile bierze firma odszkodowawcza?
Firmy pobierają prowizję od sukcesu w modelu dwustopniowym — niższą na etapie polubownym, wyższą na sądowym. U AirHelp jest to ok. 35% na etapie reklamacyjnym i ok. 50% przy sprawie sądowej. Inne firmy mają stawki niższe — np. ClaimFlights ok. 24,91% jednolicie. Stawki zweryfikuj w aktualnym cenniku przed podpisaniem umowy.
Czym jest Rzecznik Praw Pasażerów przy ULC?
To państwowy organ przy Urzędzie Lotnictwa Cywilnego, który bezpłatnie prowadzi postępowanie polubowne między pasażerem a linią w sporach z rozporządzenia 261/2004. Skargę składa się przez formularz na pasazerlotniczy.ulc.gov.pl, dopiero po wcześniejszej reklamacji do przewoźnika.
Czy firmy biorą tylko łatwe sprawy?
Firmy bez opłat wstępnych selekcjonują zgłoszenia, bo same ponoszą ryzyko przegranej. Działa to też na Twoją korzyść: przyjęcie sprawy oznacza, że firma ocenia ją jako wygraną. Sprawy trudne bywają odrzucane — wtedy zostaje droga samodzielna albo inna firma. Możesz zgłosić sprawę do kilku firm i potraktować ich decyzje jak bezpłatną ocenę szans.
Podpisałem już umowę cesji — czy mogę się wycofać i zrobić to sam?
Nie bez zgody firmy. Cesja przenosi roszczenie na firmę, a linia rejestruje, kto sprawę prowadzi. Wycofanie wymaga formalnej cesji zwrotnej. Dlatego firmę wybiera się świadomie za pierwszym razem — czytając umowę i obie stawki prowizji przed podpisem.
Jak długo trwa odzyskanie odszkodowania?
Sprawa polubowna zwykle 2–6 miesięcy. Sprawa sądowa — od 1,5 do 3 lat, niezależnie od tego, kto ją prowadzi. Długie oczekiwanie jest normą; kluczowa jest dobra komunikacja w trakcie. Żadna firma nie odzyska pieniędzy szybciej, niż pozwala procedura.
Czy zlecenie sprawy firmie zmniejsza moją szansę na wygraną?
Nie. Firma działa w Twoim imieniu na podstawie cesji lub pełnomocnictwa. Przy trudnej sprawie zwiększa szansę — bo dysponuje narzędziami procesowymi i gotowością do sądu, których pasażer działający sam zwykle nie wykorzysta.
Powiązane poradniki: wzór reklamacji do linii lotniczej · recenzja AirHelp · przedawnienie roszczenia o odszkodowanie za lot
Źródła: Rozporządzenie (WE) nr 261/2004 (tekst w bazie EUR-Lex); Urząd Lotnictwa Cywilnego — Rzecznik Praw Pasażerów; oddolne zestawienie prowizji społeczności fly4free.pl (aktualizacja 24.10.2023); publiczne cenniki firm odszkodowawczych; art. 778 Kodeksu cywilnego. Niniejszy artykuł przeszedł jednorazową weryfikację prawną.

No comments yet